Szatańskie wersety, czyli jak nas widzą niewierzący. #łobuzywkościele

Polski katolik lubi o sobie myśleć jak o ostatnim bastionie zdrowia moralnego i normalności w tym zdziczałym, zdehumanizowanym świecie. Lubi obraz chrześcijanina jako ostatniego „błędnego rycerza pana Boga” na tle zlaicyzowanej i multikulturowej Europy. Niestety, to jak postrzegamy samych siebie, a to jak widzą nas inni, zdecydowanie od siebie odbiega. Polski niewierzący, albo mówiąc dokładniej człowiek, który od Kościoła Katolickiego się dystansuje i nie chce mieć z nim nic wspólnego, ma o nim jak najbardziej złe zdanie. Jeśli nie chcemy być tylko „oblężoną twierdzą” z zajadłością broniącą swoich pozycji, ale pragniemy Kościoła misyjnego, głoszącego Dobrą Nowinę tym, którzy ją odrzucili, musimy te zarzuty znać, rozumieć i starać się na krytykę odpowiadać w sposób konstruktywny, a przede wszystkim uderzyć się w pierś, tym razem swoją, a nie cudzą i przyjąć, że w wielu wypadkach ci, którzy do Kościoła mają wiele pretensji mogą mieć rację. Jeżeli wychodzimy z założenia, że racja leży wyłącznie po naszej stronie, w naszym pięknym kraju będziemy słyszeć dwa nie stykające się ze sobą monologi. Monolog obrażonych na Kościół i obrażonych na tych, co Kościół obrażają, a dwa monologi nigdy nie zsumują się w jeden dialog.

Właśnie dlatego dzisiaj, na tym katolickim blogu daję dojść do głosu na Kościół obrażonym.Tym, którzy są na niego źli i nie chcą mieć z nim nic wspólnego i lojalnie ostrzegam, będzie to wyjątkowo gorzki i nieprzyjemny tekst, wyjątkowo łobuzerski.

Zacznijmy od początku, czyli od tego jak wąż skusił Ewę. No naprawdę zbrodnia to była niesłychana, On jej zabronił, a ona zjadła. Zna to chyba każdy rodzic. Mama mówi :”nie jedz chipsów przed obiadem” – a słodka córunia wcina tylko jej się uszy trzęsą. Co zrobić, trzeba gówniarza wyrzucić z domu i klątwą obłożyć. Będziesz w bólach pracować, w bólach rodzić, a twój własny mąż będzie cię poniewierał i ciebie poniżał, a ty to przyjmiesz z pokorą jako dobra, katolicka żona, bo szanujący się katolik to mizogin i antyfeminista. W kwestii małżeństwa interesuje go tylko seks, czy był przedmałżeński, czy stosują antykoncepcję, czy uprawiają go „po bożemu”? Cała reszta jak było, niech skaczą sobie do gardeł, byle się nie rozwiedli, a jak już – nie daj Boże się rozwiodą – niech nie ważą się uprawiać seksu, bo w skali grzechów seks poza małżeństwem i prezerwatywa to przestępstwo największe. Antykoncepcja to wynalazek szatański.

Polski katolik Szatana widzi wszędzie i we wszystkim, częściej można o nim usłyszeć niż o Jezusie. Wie wszystko o jego mocach, władzy i zdolnościach. Z wypiekami na twarzy słucha wszelkiej maści egzorcystów, którzy osobiście z Szatanem gadali i wszystkiego się od niego dowiedzieli. W hierarchii ważności egzorcyści w Kościele zajmują miejsce pierwsze, stoją wyżej nawet niż sam papież, bo oczywiście ten, który obecnie zasiada na tronie św. Piotra, nie jest „nasz”, więc ufać mu tak do końca nie można.

Praktyki satanistyczne są obrzydliwe: tarot, pasjans, horoskopy, wisiorki z „pacyfką”, pentagramy i tym podobne. No wręcz zło wcielone, ohyda i zbrodnia. Do czego to może doprowadzić? Wejdzie w ciebie diabeł, będziesz lewitował, mówił straszne rzeczy w językach, których nie znasz, czytał w myślach, znał przyszłość, a w skrajnych przypadkach pluł gwoździami. Ktoś to widział? Oczywiście nie licząc kina? Nikt, ale każdy zna kogoś kto to widział i może poświadczyć. Mam znajomą, która ma znajomą, która była świadkiem, rzecz jasna wiarygodnym na sto procent.

A jak się ma sprawa na tle tego groteskowego Szatana z Bogiem wszechmocnym i miłosiernym? Wystarczy przeczytać Stary Testament, krew leje się tam nie strumieniami, a rzekami wielkimi jak Amazonka. Zbrodnia goni zbrodnię, gwałty są na porządku dziennym, morderstwa też. Seks aż kipi, bardzo często w obrębie najbliższej rodziny. Ojcowie z córkami, synowie z siostrami, no i oczywiście seksualna przemoc. Czy można się dziwić, że mając takie pisma polski katolik walczy wyłącznie o życie nienarodzone? Bo oczywiście będąc katolikiem w Polsce, nie masz prawa być pacyfistą! Musisz wielbić armię, żołnierzy, broń i zabijanie. Zabijanie w obronie ojczyzny to powód do czci i chwały. Im więcej i częściej zabijali, tym większe bohaterstwo. Księża powstańcy, żołnierze wyklęci, cichociemni, Armia Krajowa to wzór obowiązkowy dla młodzieży. Dobra katolicka młodzież to taka, która jest prawicowa, nacjonalistyczna i wielbi tą wielką hekatombę zbrodni, jaką było powstanie warszawskie. Brzydzi się lewactwem, feministkami i tą całą hołotą.

A rzeczywistość? Ta jest jeszcze gorsza od tej opisanej w Księdze. W Rwandzie sąsiad wstawał rano, brał maczetę i szedł zabijać sąsiadów, jakby wychodził na pole. Skąd mu to się wzięło? Biali, katoliccy misjonarze wpoili mu tę nienawiść, nauczyli, że Tutsi i Hutu to dwa różne plemiona, że w tak małym afrykańskim kraju  na te dwa plemiona nie ma miejsca, bo przecież trzeba się rozmnażać, bo antykoncepcja to grzech śmiertelny, gorszy od zabijania. Edukacja seksualna, zgorszenie! Prezerwatywa? Wynalazek Szatana!

Katolik w szerzeniu nienawiści jest wprawiony. Antysemityzm wyssał z mlekiem matki. Szoah to przecież wynalazek arcychrześcijańskiej Europy. Urodził się z myśli zaszczepionej w umysłach wiernych niemal od początku istnienia Kościoła. Polski katolik nienawiść wobec innych opanował w stopniu perfekcyjnym. Zresztą wystarczy zobaczyć jakich czci świętych. Maksymilian Kolbe patron narodu był antysemitą zajadłym. Założone przez niego pisma: Rycerz Niepokalanej i Mały Dziennik były wojowniczo klerykalne, nacjonalistyczne i antysemickie. Cóż, jaki naród taki święty. Wraz ze śmiercią trzech milionów Polskich Żydów, jak można by się spodziewać, polski antysemityzm nie umarł. Przemienił się tylko w szczerą nienawiść do „arabów” i muzułmanów. Nienawiść wobec islamu jest u nas w Polsce niemal powszechna.

Nienawiść płynie rwącą rzeką z polskich mediów, ław poselskich, i niestety często z kościelnych ambon. Wszyscy, którzy roszczą sobie prawo do wątpliwości to zbrodniarze, dzieciobójcy i piewcy cywilizacji śmierci. Jestem katolikiem i to daje mi pełne prawo atakować personalnie wszystkich tych, którzy myślą inaczej. Polski katolik jawi się jako typ wyjątkowo niesympatyczny, pozbawiony empatii, rasista, wierzący w jedną opcję polityczną, zarozumiały bufon nie dostrzegający nic poza czubkiem swojego nosa.

Kochany bracie i siostro, ja wcale nie twierdzę, że taki jest polski Kościół, ja tylko twierdzę, że takim go odbiera wielu spośród tych, którzy od tego Kościoła odeszli, albo nigdy w nim nie byli tak naprawdę. Dzieje się tak dlatego, że egzegeza Starego i  Nowego Testamentu w nauczaniu Kościoła jest niesłyszalna. Interesuje się nią wyłącznie wąskie grono zapaleńców, co sprawia, że większość Polaków ani nie zna, ani nie rozumie Biblii. Nauczanie Kościoła skupia się na etyce, która bez zrozumienia czym w ogóle jest chrześcijaństwo jest całkowicie nieczytelna, wywołuje zamieszanie i bunt, zamiast promować jasne zasady moralne.

W dzisiejszych czasach głównym celem Kościoła, zamiast „głoszenia” Szatana, aborcji, antykoncepcji, polityki, i tak dalej powinien być wielki powrót do Biblii i nauka podstaw wiary w tym, co jest w niej najbardziej istotne. Kościół zamiast gubić się w meandrach spraw drugorzędnych powinien powrócić do Kerygmatu. My wszyscy zaś głosząc Dobrą Nowinę powinniśmy, jak Żydzi filakterie, nosić wypisane w sercu słowa św.Pawła:

Przypominam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem, którąście przyjęli i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem… Chyba żebyście uwierzyli na próżno. Przekazałem wam na początku to, co przejąłem:1 że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi2. Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży3. 10 Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną. 11 Tak więc czy to ja, czy inni, tak nauczamy i tak wyście uwierzyli.(! Kor 15 1,11)

Nie jestem ani trochę lepszy od niewierzących, jestem poronionym płodem, a to, że mogę głosić Jezusa Zmartwychwstałego to żadna moja zasługa. To dar Łaski wiary, którą otrzymałem, niezasłużenie i całkiem za darmo. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Amen

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *