Żyd z Tarsu – #mójŚwięty!

Zaraz po moich narodzinach w rodzinie rozgorzała dyskusja, jakie to imię powinienem nosić. Według relacji mamy propozycje były różnorodne, jedne gorsze od drugich. Moja rodzicielka w iście salomonowej roztropności ucięła spory decydując: skoro jeden jest Piotr – mam starszego brata o tym imieniu – drugi niech będzie Paweł. Na tym stanęło i jest to jedna z wielu rzeczy, za które będę jej wdzięczny do końca życia.

Święty Paweł fascynował mnie zawsze, nawet w czasach gdy byłem daleko od Kościoła Katolickiego, jego postać, historia u bram Damaszku, a następnie działalność, dzięki której zyskał miano Apostoła pogan, to bogactwo wielkie i niewyczerpane. Na każdy z tych tematów można prowadzić rozważania godne opasłych tomów. Już sam fakt chrystofanii damasceńskiej wywołuje wśród teologów spory. Czy w tym przypadku uprawnione jest mówić o nawróceniu, czy powinno się nazywać przemianę Pawła jakoś inaczej, np. powołaniem? Bez żadnych wątpliwości nie można mówić o nim jak o nawróconym poganinie. Sam o sobie daje przecież takie świadectwo :

„Ja jestem Żydem – mówił – urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie (Dz 22,3)

W innym miejscu pisze:

 obrzezany w ósmym dniu, z rodu Izraela, z pokolenia Beniamina, Hebrajczyk z Hebrajczyków, w stosunku do Prawa – faryzeusz,  co do gorliwości – prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości legalnej – stałem się bez zarzutu.(Flp 3 5-6)

Starannie wykształcony w Jerozolimie pod kierunkiem wybitnego mędrca, faryzeusza Gamaliela, Paweł był głęboko religijnym Żydem, w swojej gorliwości przewyższającym wielu innych ze swojego narodu.( Por. Ga 1 13-14)  Pod Damaszkiem nie staje się więc nagle wierzący, wierzącym człowiekiem był bowiem zawsze. Pod bramami  Damaszku nie przestaje też być Żydem, musimy pamiętać, że wydarzenia, o których mowa dzieją się w czasie kiedy jeszcze drogi judaizmu i chrześcijaństwa się nie rozeszły. Początkiem tego rozejścia był sobór w Jerozolimie, w którym niepoślednią rolę sam Paweł odegrał.

Postać Pawła to świetny materiał, by przyjrzeć się dokładniej judaizmowi w czasach Jezusa i spróbować się rozprawić z mitem dotyczącym samych faryzeuszy. W potocznym znaczeniu tego słowa dzisiaj oznacza ono człowieka fałszywego, zakłamanego, co sprawia, że sens relacji Jezusa i faryzeuszy zupełnie nam ucieka, tworzy obraz niezgodny z ówczesną rzeczywistością.

Faryzeizm to ruch religijny w łonie judaizmu niezwykle mocno zaangażowany na rzecz życia w czystości, rozumienia i przestrzegania Prawa. Był tym dla ówczesnej religii czym dzisiaj są ruchy formacyjne w Kościele Katolickim. Każdy kto choć pobieżnie zaznajomił się z tymi ruchami wie dobrze, że nie tworzą ich wyłącznie ludzie święci, ale nawracający się nieustannie grzesznicy, zdarza im się być zakłamanymi, obłudnikami, ludźmi fałszywymi, jak nam wszystkim. Gdyby dzisiaj w Polsce pojawił się Jezus, w pierwszym rzędzie skierowałby bez wątpienia słowa krytyki właśnie do nich jako do tych, którzy mają być świadectwem. Nie oznacza to oczywiście, że robiłby to jako zdeklarowany przeciwnik takiej czy innej formacji, ale przeciwnie, ktoś zatroskany o jakość tych ruchów. Zupełnie identycznie rzecz się miała z faryzeuszami. Jezus przyszedł do swoich, prowadził dyskusje w „rodzinie”, w domu Izraela.

Sam przecież jednoznacznie stwierdza:

 

17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić6. 18 Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. 19 Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim (Mt 5 17-19)

Gdy krytykuje faryzeuszy, ma na myśli konkretną postawę tych, którzy w praktyce rozmijają się z literą Prawa, a nie Prawo jako takie:

 

 «Na katedrze2 Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą3, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. (Mt 23 2-3)

W innym miejscu wypowiadając się na temat dziesięciny, sprawy niezwykle istotnej dla faryzeuszy, napomina ich, że skupiając się zbytnio na jednym, tracą z oczu sprawy inne, jeszcze ważniejsze, ale samego faktu dawania dziesięciny nie neguje:

„te rzeczy należało czynić, a tamtych nie zaniedbywać”(Mt23,23)

Faktem jest, że Ewangelie przedstawiają nam nieustającą dyskusję między faryzeuszami a Jezusem, niektórzy wyciągają z tego mylny wniosek, że świadczy to o Jego wrogim stosunku do faryzeizmu. W rzeczywistości na tym właśnie polegała w tamtych czasach interpretacja Tory – na słowie mówionym. Komentarz do Prawa w formie pisanej, czyli Talmud, powstał o wiele później niż omawiane wydarzenia. Egzegeza biblijna, interpretacja Tory, przełożenie jej na życie współczesnych odbywały się właśnie za pomocą uczonych dyskusji. Tradycja Tory mówionej przekazywana przez uczonych nauczycieli z pokolenia na pokolenie była właśnie czymś specyficznym dla faryzeuszy, w przeciwieństwie na przykład do saduceuszów. Jezus podejmując tradycję mówioną związaną z interpretacją Tory wydaje się właśnie być najbardziej związany z faryzeuszami, a nie z innymi stronnictwami w łonie ówczesnego judaizmu.

To, że niektórzy faryzeusze, oburzeni słowami Jezusa, pragnęli go ukamienować, dla wielu jest dowodem, że wszyscy oni traktowali Go jako nieprzejednanego wroga. Należy jednak pamiętać o tym, że dla faryzeuszy rzeczą pierwszorzędnej wagi była czystość. Ta związana z ubraniem, jedzeniem, myciem rąk, ale i również przejawiająca się w całkowitym odsunięciu się od ludzi nieczystych, wrogich Bogu. Znanym i wielce wymownym jest przykład rozważań rabinów: czy gdy niewolnik, nie-Żyd przyniesie drewna do pieca, w którym wypiekany jest chleb, to czy ów chleb można uznać za czysty, czy już nie.

Gdyby Jezus był uznany za jawnego grzesznika, jednoznacznie sprzeniewierzającego się Bogu, żaden z faryzeuszu nie mógłby przebywać w jego towarzystwie, a tym bardziej spędzać z nim czas na wspólnym posiłku, dotykaniu tych samych pokarmów, czy – o zgrozo – słuchać nauczania Jezusa w synagodze.

Dobitnym przykładem jak wielkim i bynajmniej niejednoznacznym „problemem” był dla faryzeuszy Jezus, są słowa wielkiego uczonego rabina Gamaliela, przytoczone w Dziejach Apostolskich:

Lecz pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel, uczony w Prawie i poważany przez cały lud, kazał na chwilę usunąć Apostołów i zabrał głos w Radzie: 35 „Mężowie izraelscy – przemówił do nich – zastanówcie się dobrze, co macie uczynić z tymi ludźmi. 36 Bo niedawno temu wystąpił Teodas, podając się za kogoś niezwykłego. Przyłączyło się do niego około czterystu ludzi, został on zabity, a wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni i ślad po nich zaginął. 37 Potem podczas spisu ludności wystąpił Judasz Galilejczyk i pociągnął lud za sobą. Zginął sam i wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni. 38 Więc i teraz wam mówię: Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich! Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, 39 a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem” (Dz 5 34-39)

Rozważania na temat: Jezus – faryzeusze, na podstawie Ewangelii nie są tylko i wyłącznie ciekawostką historyczną, to próba zmiany w sposobie patrzenia na relacje judaizm – chrześcijaństwo dzisiaj. To próba zrozumienia jak bliskie i wielowątkowe relacje między tymi religiami zachodzą i zawsze zachodziły, i wreszcie najważniejsze: to chęć, po wiekach nienawiści prowadzącej wyłącznie do nieszczęść, budowania mostu. Mostu prowadzącego to tego samego Boga. Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba.

Paweł, Żyd z Tarsu, faryzeusz wychowany i wykształcony w Jerozolimie, to nieodrodny syn swojego narodu i doskonały świadek epoki, w której żył. Skupiając się na jego żydowskich korzeniach w tym wpisie, nawet nie dotknęliśmy tego, co najważniejsze dla tej postaci. Świadczy to dobitnie o tym, jak wielką przygodą jest przyjaźń z Apostołem narodów. Aby opisać wszystko co się z nim łączy i nie tylko, nie wystarczy jeden wpis, cały blog na jego temat to też by było mało.

Rozpoczynając raz przygodę z tym uczonym Żydem możemy ją kontynuować przez całe życie. Będzie to niekończąca się podróż intelektualna przez kontynenty, kultury, obyczaje i mentalność epoki początku chrześcijaństwa. Ze św. Pawłem stajemy się świadkami narodzin czegoś tak wielkiego, co trwa niezachwianie przez ponad dwa tysiące lat, aż po dziś dzień – Kościoła Powszechnego.

Nie proszę Pawła o przysługi, o specjalne względy, o wstawiennictwo. Przez szacunek do wiary jego przodków jakoś tak nie wypada. Przecież dla faryzeuszy byłoby nie do pomyślenia, żeby jeden człowiek wznosił modły do drugiego człowieka:

 Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym (Pwt 6,4)

Święcie jednak wierzę, że ten stary Żyd z Tarsu łaskawym okiem na mnie patrzy z Nieba, a moim największym marzeniem, z jego dyskretną pomocą, jest móc u kresu życia powiedzieć o sobie:

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem.(2Tm 4,7)

Amen.

 

 

 

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *